wtorek, 9 listopada 2010

40 - Du ju biliw in gołst?


Pamiętacie jeszcze tragiczne okoliczności zejścia Wuja Sosziego?
Z rozpaczy nie byłam wtedy w stanie zrobić zdjęcia drugiego końca dendro-kata, gdzie jak to w Hrabstwie kikut drzewa już obgryzała piła spalinowa spragnionego opału, wyziębionego tubylca. Taki wiecie naturalizm rodem ze Stefana Żeromskiego.
Płakałam długo po Wuju i chlipałam nad wspomnieniami jego Brucem Lee fascynacji stosowanej na Matce Polce, którą ubijał murawę przed namiotem w '93, nad pierwszym zapalonym szlugiem z Wujem w krzakach, nad jego nieśmiertelną tapeta w samoloty...

Aż nagle nadszedł mail z zaświatów:

„Drogą channellingu uzyskane dalsze wieści o Wuju Soszim,

Malowniczo rozpłaszczony na alejce przez jedyne w całym parku powalone
wichurą drzewo w wigilię Wszystkich Świętych,
powraca jako upiór by nawiedzać lokalnych dendrologów i pilnować
orzeszków wiewiórkom. Materializuje się niekiedy (trudno dziś o dobrą
ektoplazmę) w okolicach Fanatyków. Podejrzewa się, że katalizatorem
procesu jest osiągnięcie masy krytycznej wina produkcji krajowej Max.
W chwilach wolnych od straszenia pracowników firmy Wys-Eko snuje się
po pewnym poddaszu pewnej kamienicy w pewnym mieście na "P" w
Wielkopolsce.. „

tu następuje zdjęcie:


W amoku próbowałam utrzymać kontakt z bytem ulotnym:
„Odpaliłam foto i osrałam sobie zbroję :)
Czy mogę wykorzystać ów historię i jej jpg oprawę na blo? Z prawem autorskim of oxykort? Obawiam się, że jest to bardzo ważkie dla całości dziejów Hrabstwa, na które holistycznie składają się perypetie każdego z nas, szczególnie poległego w tak tragicznych, dendrologicznych okolicznościach Wuja...
Ściskam w ektoplazmowym pasie!
Buzi z Mordoru!
Matka Polka”

Odpowiedź nadeszła zza mgły:
„Wuj nie widzi przeciwwskazań. Tym bardziej, że nie żyje.
Medium Marta, autorka tego sensacyjnego zdjęcia, również uważa, że należy to opublikować. „

„- Za pośrednictwem tabliczki ołija-łija, pragnę Wam, o Byty podziękować i w szczególności pozdrowić Medium Martę, którą mam nadzieję niebawem poznać, byle by nie wyskakiwała zza węgła na mnie po ciemaku, bom bojaźliwa.
A kysz! „
- zagaiłam jeszcze Poltergeista, a ten rozpłynął się w czasie i miejscu nieokreślonym.

Hu!Ha!

Brak komentarzy:

GRY