czwartek, 10 grudnia 2009

nastrojowo - alkoholowo





Coś odjęło się,
Coś dodałem sam,
Czy wypiłem połowę już?
Czy jeszcze aż połowę mam?

Wiem tyle co nic,
A noc już tuż tuż
I jeszcze połowę mam
Choć połowę wypiłem już.




siła sióstr



środa, 2 grudnia 2009




sobota, 12 września 2009

Try JibJab Sendables® eCards today!

wtorek, 25 sierpnia 2009


Może w górze rakieta lata kierowana ręką wariata?
A ja palę faję, wkładam gajer,
palę faję za fają...
A może to wszystko bzdura, by nie latać w chmurach,
być może wszystko jest w porządku lecz ty już masz wrzody
na żołądku?
A ja palę faję, żuję gumę
palę faję za fają...

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Natash



poniedziałek, 20 lipca 2009

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Męskim okiem - Łukasz Orbitowski

DLA KOGO HOBBY?

Żyjemy w najlepszych możliwych czasach, a istnienie hobby jest tego dowodem. Dawniej człowiek zwyczajnie nie miał czasu na tego rodzaju fanaberie, chyba, że był biskupem albo księciem - prostaczkom coś takiego jak czas wolny nie przyszłoby do głowy, łatwiej wierzyło się bowiem w diabła, niż godzinę tylko dla siebie. Kobieta siedziała w domu, próbując opanować gromadkę rozwrzeszczanego potomstwa, a facet zapylał w pocie czoła na polu, w fabryce albo sklepie, by zarobić na rodzinne szczęście. W sobotę wieczór użynał się w trupa, niedziela schodziła na Mszy Świętej i leczeniu kaca.

A teraz, fiu fiu, zmierzamy w stronę marksowskiej trójpolówki. Osiem godzin pracy, osiem snu i odpoczynku.

Kiedy byłem dzieckiem, zwyczajnie nie mogłem uwierzyć, że piękne kobiety się wypróżniają i w wizji takiej Geeny Davis siadającej na klozecie znajdowałem coś absurdalnie niestosownego. Z hobby jest podobnie, można nawet pomyśleć, że przypisano je do konkretnych narządów płciowych. Moi koledzy, na przykład zbierają nałogi, stracone lata i płyty winylowe, sklejają modele, robią zdjęcia, zakładają rękawice by okładać się po pyskach lub przynajmniej ściągają porno z Internetu, katalogując je potem pod względem tematycznym. Kobiety nie wykonują żadnej z tych czynności, ani innych podobnych, nigdy nie spotkałem dziewczyny - modelarki (nie mylić z modelką
) lub takiej, która by coś zbierała, co prowadzi do wniosku, że płeć piękna, pozornie chaotyczna, wykształciła sobie odporność na wszystko, co bezsensowne.

Hobby bowiem stanowi cel sam w sobie, nie służąc niczemu, a gdy zyskuje wymiar praktyczny, przestaje być hobby właśnie, stając się fuchą lub profesją, zaś pozazawodowe działania kobiet mają celowy charakter - by mężczyznę zdobyć, utrzymać, wkurzyć wszystkie koleżanki jakąś ekstrawagancją, awansować, albo dla jakiejś innej, tajemniczej przyczyny. Kobiety stanowią dla mnie tajemnicę i mogę nawet uwierzyć, że żyją tylko po to, by czcić mroczne bóstwa w kapliczce ukrytej pod salonem odnowy biologicznej. Temu służą kosmetyki, wizyty w fitness klubach, zgłębianie tajników kuchni, alkowy czy produkcji wina, najmniejszy nawet drobiazg, pchełka nie czynność jest wprzęgnięta w wielkie cele, plany, marzenia.

Kobiety są doskonałe
, my, faceci, nie.

Nasze modele, łowienie ryb
, zbieranie znaczków czy innych farfocli jest dowodem tej ułomności, zarazem, jednym z nielicznych jej przejawów, na które nam się pozwala. Facet to truteń, stworzony do zbytkowania i gdyby tylko nam pozwolono, każdy niezawodnie zostałby sułtanem.

Kobiety, jak sądzę, godzą się na męskie hobby, widząc w tym szansę na skanalizowanie męskiego potrzaskania - lepiej, by Kazio malował samoloty
, niż szlajał się po knajpach, w konsekwencji czego, mądra partnerka Kazia dopuści do stolika z modelami, oczywiście pod warunkiem, że Kazio wpierw przyniesie pieniądze i wywali śmieci. Hobby oznacza więc poluzowanie smyczy na tyle, by chłopina się nie podusił. Nie wątpię też, że oglądanie Kazia nad modelem, tym plastykowym dowodem jego małości, pozwala kobiecie, jako diamentowi w koronie stworzenia, zwyczajnie poczuć się lepiej.

A może się mylę. Może mamy do czynienia z wielkim udawaniem?

Dopuszczam możliwość, że kobiety tęsknią za hobby, ku hobby ciążą i śnią o kolekcji znaczków, jednak jawna realizacja tego marzenia byłaby czymś niewłaściwym ze względów taktycznych, przyznaniem się do słabości, na którą nie sposób sobie pozwolić. Więc dochodzi do konspiracji, podskórnego życia za fasadą doskonałości
. Oto w tajnych pomieszczeniach obok fitness klubów, w kazamatach pod sklepami kosmetycznymi, solariami i salonami odnowy biologicznej (obok wspomnianej już kaplicy poświęconej mrocznym bóstwom) kobiety ujawniają swoje prawdziwe oblicze: wymieniają się znaczkami, płytami i podstawkami pod piwo, robią makiety całych bitew i toczą wojny na plastykowe armie, bawią się Lego i porównują swoje scyzoryki. Inicjuje się nowe członkinie, zmuszając do złożenia krwawej przysięgi, wymienia tajne biuletyny i szykuje plany na przyszłość. A potem dziewczyny, matrony, staruszki, wracają do domów, do swoich mężczyzn i łżą w żywe oczy opowiadając, jak to było na treningu, na kawie, u koleżanki, nawet przyparte do muru nie powiedzą prawdy - kobieta prędzej przyzna się do kochanka, niż, że zgromadziła komplet znaczków z Generalnej Guberni. Tajemnicy podziemia hobbystek musi strzec z tuzin tajnych organizacji, prawniczek, zgromadzonych w kapturowych składach sędziowskich. Strach się bać.

Żywię nadzieję, że powyższe sugestie nie skończą się dla mnie tragicznie, jednak, jeśli niebawem zostanę uśmiercony przez skrytobójczynię z tajnego stowarzyszenia kobiet-modelarzy, okaże się przynajmniej, że moje podejrzenia były słuszne.

Sam nie posiadam żadnego hobby i cieszę się z tego jak Hitler swą wunderwaffe - dostrzegam w sobie pierwiastek kobiecy, delikatny i miękki, który, jak czytałem w mądrych książkach, czyni lepszym człowieka lub choćby mężczyznę.
Łukasz Orbitowski, www.orbitowski.pl


adopt a spot


Męskim okiem - Łukasz Orbitowski

ŁADNE, CHOLERNE DROBIAZGI

Ludzie słyną z tego, że popełniają okropności, a czynią ich tyle, że gdyby okropności im odjąć, sami by przepadli lub pogubili się zupełnie. Najróżniejsze to niegodziwości, właściwe zwłaszcza niewiastom. Mowa o sprawdzaniu daty ważności w supermarketach, przymierzaniu osiemnastu sukienek, szczebiotaniu na widok towarzyszki, wyjadaniu ukochanemu z talerza najpyszniejszych kawałków, nadymaniu się bez podania przyczyny tej zmiany objętości, wiciu gniazdka oraz okropności tak strasznej, że aż strach ją wypowiedzieć: rozkładaniu wokół siebie ładnych drobiazgów w rodzaju porcelanowych kotków, buteleczek z grubego szkła, domków, księżyców, dreamcatcherów i bezimiennych farfocli, które sprawiają, że facet czuje się osaczony.

Można by pomyśleć, że istnieje złośliwy demon, zapewne w postaci prześlicznego kocięcia, który trudni się wyrobem takiego tałatajstwa, które następnie podrzuca do domów jak kukułcze jajca. Być może też, w rzeczach ładnych kryją się połamane męskie serca.
Wspominam tu anonimowych nieszczęśników, którzy polegli przez te cudeńka, nowoczesny odpowiednik myszy Popielowych i nikt łzy nie uronił. Ginęli w mieszkaniach pełnych ładnego drobiazgu, przez drobiazg przygniecieni, całe sterty blaszanych pudełeczek i figurek srebrnych, przez fale korali oraz wisiorków, tsunami ludowych łyżeczek
, wir powietrzny złożony ze szklanych kulek. Znajdowano ich z różowym świecznikiem wciśniętym między skruszałe resztki zębów: wśród drobnego piękna twój krzyk zawsze będzie samotny.

Inny rodzaj paranoi: oto jakaś niewiasta przygarnia mnie pod dach, lecz śpię samotnie. Zbudzony w środku
nocy przez weltschmerz leżę, oczy przyzwyczajają się do ciemności i z tego rzednącego mroku wyłaniają się złowrogie kształty. Armia ze szkła, porcelany i włóczki pełznie w moją stronę, a gdy próbuję wyrwać się z pościeli, do gardła rzuca mi się Kubuś Puchatek naszyty na kołdrę, serduszka z poduszki lecą ku oczom i nawet jeśli ocaleję, to moje zdrowie
pozostanie na zawsze w tamtym pokoju. Stephen King by tego nie wymyślił.

Potrzeba rzeczy ładnych jest oczywiście tajemnicą dla każdego gościa, porównywalną do fundamentalnego pytania – czego właściwe one chcą? O odpowiedź jeszcze trudniej, co pozwala wierzyć w połączenie tych dwóch kwestii, co jednak musi pozostać nierozstrzygnięte. Rzeczy ładne nie posiadają ze swej natury żadnego praktycznego zastosowania, za to można się o nie potknąć i wybić zęby. Właściwie, ładne z osobna, w kupie tworzą pstrokaty tumult, tracąc cały domniemany urok – równie dobrze można by pierze ufarbować i rozrzucić. Zbędność jest wpisana w naturę rzeczy ładnych, są zbytkiem z definicji, inaczej furorę robiłyby przecudne piloty do telewizorów i depilatory o ozdobach nie wspomniawszy. Tymczasem, niewiasta, która zgromadziła pod dachem dwadzieścia hebanowych słoni, ubiera się najczęściej z gustem, kolczyki ma dyskretne.

Zbieractwo urodziwej masy nie wynika też z żadnych nieszczęść czy samotności. Swoje mieszkania zagracają przecież mężatki wierne i rozwiązłe, stare panny, blachary i tipsiary, szare myszki i myszki wyzwolone. Stawiam swoje zdrowie przeciw butelce wygazowanego Karmi, że nawet zakonnice mają poupychane jakieś przepiękne drobiazgi, z którymi kryją się przed przeoryszą. Do tego, kobiety obdarowują siebie nawzajem, co też nie pozostaje bez znaczenia. To jak wymiana zaklęć lub afrodyzjaków, kolorowe bibeloty krążą z rąk do rąk przy okazji imienin, zaręczyn czy spotkań towarzyskich.

W barwnym bezładzie stoi zaś sobie facet, który zwyczajnie chciałby wiedzieć, co jest grane. Pragnienie to kryje wielką wiarę w kobiecą mądrość – nic co one czynią, zwłaszcza tak konsekwentnie, nie może być pozbawione sensu.
Sama potrzeba posiadania rzeczy ładnych wydaje się mieć jedno wytłumaczenie, którego źródło kryje się w różnicach pomiędzy płciami. Jeśli facet poszukuje takiego drobiazgu, to przynajmniej nie obsesyjnie, nie zarzuci też nim każdej wolnej płaszczyzny. Kobieta inaczej. Zarazem potrzebujemy siebie nawzajem, on i ona, ja i ty, a o tym najłatwiej zapomnieć. Trzeci klucz do zagadki, kobiety są piękne, na zewnątrz lub wewnątrz, a jeśli nawet nie, zawsze znajdzie się taki, co piękna się dopatrzy, choćby przez okulary grube jak denka do wina. My odwrotnie – jesteśmy brzydcy z natury, brzuchaci, brutalni, cyniczni (co znaczy to słowo?), często pijani, a niesprawiedliwi zawsze, słowem szkaradni. Nagromadzenie rzeczy ładnych ma więc, w pierwszym rzędzie, przypomnieć nam o własnej ohydzie, byśmy stanęli tylko w nią odziani. Szklane kotki są cudne, my na odwrót. Zarazem, rzeczy ładne stanowią mur, enklawę przed jakże potrzebną, męską szkaradnością. Mur ten ma dziury i wyłomy, więc da się jakoś przezeń przepchać.

Stwierdzenie, że rzeczy ładne są szyderstwem z męskiej paskudności byłoby jednak co najmniej niepełne. Przecież, w końcu, łatwiej je, niż faceta – wyrzucić.
Łukasz Orbitowski, www.orbitowski.pl
GRY